Mateusz Marczewski.

Kategoria: opowiastki

Czy masz swoją historię w głowie?

Pomysł to nie historia. O pisaniu książki i pierwszym błędzie, który popełniają początkujący   Zwykle, kiedy podczas kursu pisania pracuję z uczestnikami nad ich projektami, bardzo szybko dochodzimy do momentu, w którym coś zaczyna się rozjeżdżać. Pada zdanie: „mam historię”, po czym okazuje się, że historia jeszcze nie istnieje. Jest tylko jej zapowiedź, potencjał, pewien nastrój, który domaga się rozwinięcia, ale nie opowieść. To zresztą jeden z najbardziej podstawowych problemów, z jakimi mierzy się każdy, kto próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, jak napisać książkę. Słyszę na przykład: „to będzie historia o mężczyźnie, który po wojnie wraca do swojego miasteczka”. Brzmi ...

Odurzony muzyką człowiek

A już tyle dni chcę to napisać i wciąż odwlekam, że teraz to zrobię. Kilka dni temu wróciłem z okolic Nowej Rudy. Chciałem odwiedzić przyjaciół, zobaczyć okolice Kotliny Kłodzkiej, w końcu uciec od siebie i własnego napięcia. Jechałem na południe autem w kompletnym upale i przeklinałem myśl, że wybrałem się w taką długą drogę. Zanim dojechałem do Krotoszyna, kilka razy myślałem o tym, że odwagą jest zawrócić i dać sobie spokój. Tak naprawdę to miałem podejrzenie, że swoją wizytą umęczę i siebie i przyjaciół do których jechałem. No ale dotarłem. Trzy dni łaziliśmy po okolicy, paliliśmy ognisko, gadaliśmy przy stole, przy otwartych drzwiach wychodzących na drogę po której nikt nie jeździ. ...

Zdrowia, Córeczko

Oto tort biszkoptowy z borówkami, który wczoraj zrobiła Ania na urodziny dla naszej Córki, a zaraz potem wyszła z domu z racji obowiązków, których nie mogła przełożyć. O piętnastej w drzwiach stanęła dziewiątka dzieci i zaczęła się impreza. Ci, którzy nie przeżyli balangi dwunastolatków mogą scrollować dalej, bo pewnych spraw nie da się przekazać; Ci który przeżyli, z pewnością chcieliby mnie teraz przytulić i powiedzieć „tak, wiem, nie musisz nic mówić”. Było tak głośno i – delikatnie mówiąc – ruchliwie, że zamknęliśmy się z dwoma kotami i psem w jednym pokoju i zwierzaki, które raczej są terytorialne, zgodnie siedziały razem. Nasłuchiwaliśmy.Przez ostatnie lata nauczyłem się, że ...

Curandera Sabina

W The Economist (wydanie amerykańskie) dość ciekawy artykuł o terapii psychodelikami. Reporterzy wybrali się do Meksyku i odwiedzili kilka ośrodków, które takie terapie oferują. Gośćmi takich miejsc są przeważnie ludzie zmagający się z depresją i PTSD – często żołnierze, którym dotychczasowe sposoby leczenia nie pomogły. Meksyk to dobre miejsce: praktyki uzdrawiające z użyciem grzybów są zakorzenione w tradycji – nie sposób nie upomnieć tu o legendarnej i tragicznej postaci curandery Marii Sabiny.W samych Stanach tego rodzaju terapie są niemożliwe, bo nauka wciąż nie wie „z czym jeść” LSD, ayahuaskę czy MDMA. Twardych dowodów na skuteczność terapii psychodelikami nie ma, ale badacze ...

Kiedy przychodzi spokój

Od poniedziałku jesteśmy na wakacjach na wsi we wschodniej Wielkopolsce i przez te ostatnie trzy dni chciałem odpocząć ale nie mogłem. Niby czytałem, ale gdzieś po pół godzinie czytania docierała do mnie brutalna i niepokojąca myśl, że nie powinienem czytać, że powinienem coś robić, choć nie do końca widziałem co. Jechaliśmy nad jezioro, ale nad wodą, ledwie się wykąpałem, miałem poczucie, że siedzenie na piachu jest bezsensowne i trzeba wracać i zająć się czymś ale nie wiedziałem nawet czym miałbym się zająć. Ledwie dojechaliśmy do domu znów brałem się za książkę, potem robiliśmy kolację i znów czułem jak ściga mnie coś wymagającego, nakłania mnie to coś żebym wziął się do porządnej ...