Ela przyjechała na kwietniowy warsztat z suczką Luną. Pierwszego wieczora zaproponowała, że będzie robiła dla nas sesje odprężającej Jogi nidry. Po całym dniu spotykaliśmy się więc na poddaszu, przychodziliśmy z kocykami i kładliśmy się na materacach. Przez chwilę mocowaliśmy się z telefonem i głośnikiem na bluetooth z którego puszczała muzykę, potem układaliśmy się w półmroku i już szło.Pierwszy dzień było trochę obco i sztywno ale potem gdzieś czwartego albo piątego dnia, kiedy schodziliśmy się na poddasze na kolejną sesję czułem, że wchodzimy w coś jak leżakowanie w przedszkolu. Jakbyśmy znów byli dziećmi.Z Małgorzatą, która zajmuje się ceramiką mieliśmy materace w dość przestronnej ...

