szczegol_czyli_swiat
Newsletter
Uruchomić szczegół czyli zbudować świat
W trakcie wczorajszej, wieczornej konsultacji online z autorką, która pisze swoją pierwszą – debiutancką – książkę, dotknęliśmy bardzo ciekawego zagadnienia. Autorka, posiadająca już wspaniały styl, w którym wyraźnie widać jej osobowość, w swoim pisaniu w dużej mierze opiera się na analizie własnych doświadczeń wewnętrznych. W jej tekstach było więc wszystko – styl, lekkość i precyzja – ale, moim zdaniem, wciąż zbyt mało było rzeczywistości, w jakiej żyją jej bohaterowie. Słowem – mamy postać, mamy świat jej doświadczeń, ale tak naprawdę świat zewnętrzny niemal nie istnieje. Zachęcałem ją, żeby ten świat wzmocniła.
Informacja i szczegół są fundamentem każdego tekstu literackiego, a jednocześnie jednym z największych wyzwań stojących przed piszącymi. Osoby, które przyjeżdżają na moje warsztaty pisania, uczone są pisać plastycznie od samego początku. Uważam, że to absolutna podstawa. Warto przy tym pamiętać, że pisać plastycznie nie oznacza jedynie sprawnie opisać wazon stojący na stole, ale także – w kilku posunięciach, kilku ruchach pióra – skonstruować ontologię opisywanego świata, jego strukturę, napięcia, tło i relacje.
tym się dziś zajmiemy.
Na tapet weźmiemy pierwszą stronę książki Mleczarz autorstwa Anny Burns – książki okrzykniętej literackim „bangerem”. Mleczarza wydało wydawnictwo ArtRage w świetnym tłumaczeniu Agi Zano. Książkę bardzo polecam, choć nie będziemy się zajmować samą historią w niej zawartą. Skupimy się raczej na technologii konstruowania świata – jego ontologii. Jeśli ktoś nie ma ochoty czytać dalej, to już teraz ważna uwaga: popatrz w swoje teksty, zastanów się, ile tam jest informacji, ile szczegółów i danych. Zobacz, jaki jest balans między doświadczeniem wewnętrznym, do którego tak chętnie referujemy, a tym, ile w tych tekstach jest samego świata.
Popatrzmy zatem na pierwsze trzy zdania Mleczarza:
„Dzień, w którym Ten Mc-Tamten przystawił mi do piersi pistolet, nazwał zakłamaną suką i zagroził, że mnie zastrzeli, był również dniem, kiedy zginął mleczarz. Zlikwidował go jeden z sankcjonowanych przez państwo oddziałów egzekucyjnych, a mnie ta śmierć w ogóle nie obeszła. Obeszła za to innych, także tych, którzy, jak to się mówi, znali mnie z widzenia, a niekoniecznie z rozmawiania, i tak stałam się tematem rozmów, bo wyszła od nich plotka, choć może raczej od pierwszego szwagra, że miałam z mleczarzem romans i że ja mam lat osiemnaście, a on czterdzieści jeden.”
Zastanówmy się, ile mocnych faktów rysujących sprawę otrzymujemy w tych kilku zdaniach:
– Ktoś zabił mleczarza
– do narratorki podszedł Ten Mc-Tamten,
– przystawił jej pistolet do piersi.
– Potem nazwał ją zakłamaną suką i
– zagroził, że ją zastrzeli.
– I wydarzyło się to dokładnie w dniu, w którym zginął tytułowy mleczarz.
Każde zdanie to konkret, każdy szczegół niesie informację – natężenie danych jest więc wysokie – tak konstruuje się już opowieść.
Dlaczego o tym piszę? Bo dziewięćdziesiąt procent ludzi, którzy zaczynają pisać, bardzo szybko osiąga sprawne pióro – mówię tu o umiejętności pisania językiem literackim. Ale większość tych opowieści nie ma drive’u. Dlaczego? Bo często nie mają samej opowieści. A opowieść jest elementem, który – obok języka – stanowi kwestię fundamentalną. Zaczynając pisać powieść, opowiadanie lub prozę, powinniśmy przynajmniej z grubsza wyobrazić sobie relację między narratorem a jego światem. Tak mocno, by w procesie pisania móc ten świat uwiarygodnić, a w ostateczności – stworzyć. Tak właśnie działa literatura. Jest pewnego rodzaju matrycą, albo – używając innego obrazu – lustrem na trotuarze.
Oczywiście najłatwiej jest pisać w tonie konfesyjno-autoetnograficznym. To bezpieczny rejestr, który z powodzeniem oddaje nasze uczucia i pozwala zachować kontrolę nad językiem:
Wstałam z łóżka, podeszłam do kuchni, kawa parzyła się, a ja patrzyłam za okno na szczebiocące w porannym słońcu ptaki.
Możemy tak pisać bez końca, bo opisujemy własne autodoświadczenia. Ale gdybyśmy mieli napisać jednostronicową mikroprozę o spoglądaniu przez okno, które zostaje przerwane dzwonkiem do drzwi i przybyciem listonosza – nasze pióro nagle osłabnie, bo trudniej to sobie po prostu wyobrazić. A więc i ciekawie opisać.
Anna Burns zaprasza nas więc w świat precyzyjnego języka, ale przede wszystkim w świat, który natychmiast – już po połowie pierwszej strony – pokazuje, jak bardzo rozbudowane jest to, do czego autorka nas zaprasza. Jest tam ontologia świata, jego cechy, i od razu widać też charakter naszej bohaterki. Wiemy, kim jest, wiemy, w jakiej znajduje się sytuacji wobec swojej społeczności. Zobaczcie – buduje się przestrzeń. I o to właśnie chodzi w literaturze.
Jeżeli ten tekst jest dla ciebie pomocny, napisz do mnie krótki mail. Napisz, czego szukasz i z czym się zmagasz. Możesz go też skomentować – bardzo lubię dostawać od was wiadomości, nawet krótkie. Wysyłam te cotygodniowe notki w pustkę – robię to z pasji do pisania i z własnego namysłu nad literaturą – ale zawsze bardzo miło jest, gdy wracają do mnie pojedyncze głosy. Z całego serca — niech się pisze.
[Anna Burns, „Mleczarz”, przeł. A. Zano, ArtRage 2024]