Schowac sie w pisaniu
Newsletter
Jasne, wszyscy wiemy, że relacje społeczne są trudne, że najlepiej jest zamknąć się w małej przestrzeni tak, żeby być tylko ze sobą. Wiemy też, że wychodzenie do świata i branie tak zwanego losu w swoje ręce jest działaniem wyczerpującym, a jeśli nawet nie wyczerpującym, to domagającym się od nas dużego wysiłku. Lubimy się schować.
Na przykład można pisać.
Można pisać i zasłonić się pisaniem jako praktyką, która wymaga od nas odrębności, wyłączenia, samotności.
Dzięki pisaniu, wydaje się, można uciec od świata i jednocześnie mieć przyjemne poczucie, że to wyłączenie jest jak najbardziej uzasadnione. Co więcej – jest zdrowe i konieczne – bo przecież Pisarz! Pisarka! Kultura!
Przez wiele lat tak myślałem. Mówiłem sobie, że chcę pisać, żeby zostać pisarzem, ale z czasem jasne stało się dla mnie, że ważnym elementem mojej decyzji była właśnie kwestia schowania się – uciekałem.
Pisarstwo to wspaniała kryjówka: można latami nie wydać książki, co sprawia, że jesteśmy jeszcze ciekawsi – „wyzwoleni” nie tylko z życia, ale nawet z tej części pisarskiej sceny, która produkuje regularnie swoje książki.
Dziś rozumiem już iluzoryczność takiego myślenia choć wcale nie uważam, że to myślenie jest błędne. Ono jest po prostu „takie” – ma swoje wady i zalety.
Jeśli chcemy się tam, w pisaniu, schować, to z pewnością nam się uda, choć tak naprawdę niewiele więcej dostaniemy.
Bo jeśli się chowamy, to tak naprawdę uciekamy przed światem.
A ten świat – jego prawidło – mówi, że bez względu na to gdzie pójdziemy, będziemy musieli zmierzyć się z oporem materii. Jeśli nie chcemy bić się z życiem (zmagać, kooperować), to bitwa/ zmaganie/ kooperacja wydarzy się na naszym biurku.
Wielu ludzi, z którymi pracuję na warsztatach mówi, że chce pisać, ale kiedy ich słucham, to wiem, że oni chcą po prostu oddechu, spokoju, mitu, który pozwoli im na moment schować się w bezpiecznym miejscu.
Dlatego nie publikują. Nie krytykuję tego. To dobra metoda.
Oczywiście jeśli została wybrana świadomie.
Wielokrotnie już zadawałem tutaj, w newsletterze pytanie, dlaczego piszesz i dlaczego piszemy. Sobie również zadaję to pytanie. Jeżeli wydaje Ci się, że można się tam schować i pozostać w znakach i między znakami, to tak naprawdę jest to płonne, ponieważ nigdzie się tam nie schowasz. Nie możesz uciec od życia.
No i szkoda czasu.
Ale żeby nie wybierać jednej, słusznej odpowiedzi, dodam, że i tak czasem wydaje mi się, że pisarka albo pisarz, która/który milczy i być może niczego już nie napisze, i tak jest ciekawsza/ciekawszy niż pisarka czy pisarz publikujący regularnie.