Newsletter_03_sciana_Haushofer
Newsletter
,Ściana rzeczywistości, czyli
walczymy o doświadczenie
„Ściana” Marlen Haushofer wydana w 1968 roku to książka, która wywarła ogromny wpływ na austriacką i europejską literaturę. Fabuła „Ściany” dzieje się gdzieś w austriackich lasach, w leśniczówce, do której trafia główna bohaterka. Historia jest prosta: pewnego dnia wokół posesji pojawia się tytułowa, przeźroczysta ściana, której w żaden sposób nie można pokonać. Można o nią rozbić głowę, widać przez nią „na przestrzał”, ale życie po drugiej stronie sprawia wrażenie zatrzymanego. Trzeba więc jakoś przetrwać samemu. Dalej nie będę spojlerował.
Opowieść Haushofer doczekała się wielu warstw poczynając od fantastycznonaukowej po egzystencjalną, przez co daje się interpretować na wiele sposobów – jako opowieść psychoanalityczna, ekologiczna czy feministyczna. W swoim czasie książka stała się również metaforą powojennego podziału Niemiec i szerzej – Zimnej Wojny, a nawet zagrożeń wojny nuklearnej. Jak to z wybitnymi książkami bywa, główny motyw przyświecający Haushofer pozostaje niejasny. Swojemu wiedeńskiemu przyjacielowi napisała, że to „książka o kotach”. Zostają nam więc tylko spekulacje.
„Podeszłam do drzwi i otworzyłam je na oścież. Deszcz chłostał moją twarz, zmywając z niej strach i senność. Znów mogłam oddychać. Powietrze miało rześki, chłodny smak i łaskotało w płucach. Luchs wyszedł ze swojej nory i węszył z zaciekawieniem za drzwiami. Zaszczekał radośnie, potrząsnął długimi uszami i dostojnym krokiem wrócił do swojej białej przyjaciółki, która spała spokojnie zwinięta w kłębek. Zarzuciłam na siebie płaszcz i z latarką w ręku pobiegłam przez mokrą czerń do obory. Bella zerwała się, stała teraz z głową opartą o drzwi. Ryczała żałośnie i przyciskała się do mnie. Głaskałam ją po bokach, które ze strachu unosiły się i opadały. Chętnie przystała na to, bym ją odwróciła i z powrotem przywiązała do stelaża na łóżko. Potem otworzyłam okno”.
Haushofer zatem od razu „rzuca nas w doświadczanie”: deszcz przez uchylone drzwi bije bohaterkę po twarzy, bohaterka od razu otrzeźwiała jakby weszła w nią nowa, świeża uważność. Czuje się wolna. Mówi: „znów mogłam oddychać”.
Co zrobić, żeby pisać w taki sposób? Jak się tego nauczyć?
Może warto wyjść przed dom i napisać kilka zdań o wyjściu przed dom. Nie pisać o tym co się zobaczyło, ale o tym co się stało, w czym się było. Jakie to było?
Spotkałaś/ łeś dawno niewidzianą koleżankę? Napisz kilka zdań o Twoim doświadczeniu tego spotkania. Nie tylko relacjonuj co czułaś/ łeś, ale również to pokaż. Zbierz najmocniejsze doświadczenia z takiego momentu. Jaki on był?
Hausfoher nie stara się w szczególny sposób oddać siły deszczu. Oddaje jego siłę pokazując doświadczenie bohaterki. I dlatego moim zdaniem scena z deszczem wzmocniona jest obecnością zwierząt. One też tam były:
„Luchs wyszedł ze swojej nory i węszył z zaciekawieniem za drzwiami. Zaszczekał radośnie, potrząsnął długimi uszami i dostojnym krokiem wrócił do swojej białej przyjaciółki, która spała spokojnie zwinięta w kłębek”.
Czy to nie piękny moment? Bohaterka w drzwiach, pies, który węszy za zaciekawieniem przy drzwiach i jeszcze jedno zwierzę zwinięte w kłębek. Zwierzęta robią nam atmosferę przytulności, która kontrastuje z ulewą na dworze.
Nagle scena wydaje się przestrzenna.
Potem bohaterka wyrusza w ciemność. Idzie przez deszcz do obory
„Zarzuciłam na siebie płaszcz i z latarką w ręku pobiegłam przez mokrą czerń do obory. Bella zerwała się, stała teraz z głową opartą o drzwi. Ryczała żałośnie i przyciskała się do mnie. Głaskałam ją po bokach, które ze strachu unosiły się i opadały. Chętnie przystała na to, bym ją odwróciła i z powrotem przywiązała do stelaża na łóżko. Potem otworzyłam okno”.
Pewne jest, że Haushofer opowiadając o ulewie nie wybiera się w najbardziej oczywistym kierunku. Nie próbuje sięgać do własnej przeszłości, żeby podkreślić wagę momentu: np. „stałam w drzwiach i patrzyłam na deszcz przypominając sobie te wszystkie deszcze z wakacji u mojej babci”, ale trzyma się mocno realnego momentu stania w progu i obserwacji deszczu. I siebie, swojego ludzkiego doświadczenia.
Nie dowiemy się jak pisała Haushofer. Pewne jest jednak, że opisując codzienność, autorka została przy sobie, przy zmysłowym rejestrze i to on – ten rejestr ją prowadził. Napisać scenę na pół strony, w której pada deszcz i w tym deszczu jest się ze zwierzętami to sztuka, ale ta sztuka ma prostą genezę: zajrzeć do siebie, przypomnieć sobie siebie w takim momencie, w deszczu, na progu, poczuć się, przywołać bodźce.
[Marlen Haushofer, „Ściana”, przeł. M. Gralińska, Artrage 2023]
[Okładka książki: Artrage, Portret Autorki: Internet.]
_ _
Jeśli tu dotarłaś/ dotarłeś i chcesz potrenować pisanie napisz taką krótką scenę. Wyślij do mnie – jedną nadesłaną omówię za jakiś czas w naszym newsletterze. Zobaczymy jak jest zrobiona, nie może być dłuższa niż scena Haushofer.
Dobrego!