Newsletter

Jak pisać, żeby angażować? Rzecz o „napięciu”.

Co tak naprawdę znaczy, że tekst nas wciąga albo angażuje? Najprościej mówiąc uznać możemy, że tekst nas wciąga/ angażuje, gdy nie chcemy kończyć go czytać. W dużej mierze wpływa na to fabuła (w przypadku powieści czy opowiadania); w przypadku prozy czy eseju rolę taką odgrywa droga jaką wędruje myśl autorki/ autora. Ale tekst również wciąga nas przez język, jego specyficzną cechę – napięcie, które język przynosi. Dziś przyjrzymy się temu zjawisku – napięciu.

Zacznijmy od krótkiego fragmentu – pierwszych zdań opowiadania „Ptaki” Samanty Schweblin:

„Wyłączyłem telewizor i wyjrzałem przez okno. Samochód Silvii stał zaparkowany przed domem, z włączonymi światłami awaryjnymi. Zastanawiałem się, czy istnieje choć minimalna szansa na to, żeby nie otworzyć, ale dzwonek rozbrzmiał kolejny raz: wiedziała, że jestem w domu. Podszedłem do drzwi i otworzyłem”.

Prawda, że to udany początek opowiadania? Wiemy niewiele, ale fragment i tak wciąga. Człowiek siedzi w domu przed telewizorem i w pewnym momencie słyszy dzwonek do drzwi. Chcąc sprawdzić kim jest gość, ów człowiek wstaje z fotela i podchodzi do okna. Rozpoznaje samochód stojący na podjeździe – już wie kto przyjechał. Nie chce otworzyć drzwi – nie wiemy dlaczego, ale jednak nie chce. Decyduje się jednak feralne drzwi otworzyć. Idzie więc do drzwi i otwiera je. Jest w tym otwieraniu trochę przymusu, ale też jakaś wyższa konieczność.
 
Rzućcie jeszcze raz okiem na cytowany fragment Schweblin. Podkreślam – niewiele jest w nim powiedziane. Ale jednocześnie – całkiem sporo. Wystarczająco, żebyśmy sobie wyobrazili nie tyle wnętrze mieszkania, układ mebli, wielkość telewizora, czy widok za oknem, co uczucie jakie nosi w sobie nasz bohater, który idzie otworzyć drzwi – czujemy ten moment. To wyczuwalne napięcie, nakazuje nam czytać dalej. Czym ono jest, to „napięcie”?
 
Powiedziałbym, że „napięcie” to relacja jaka zachodzi pomiędzy poszczególnymi zdaniami. Mówiąc precyzyjniej napięcie to relacja pomiędzy kolejnymi wyobrażeniami, które do nas jako do czytelników/ czytelniczek docierają i działają w trakcie lektury tekstu. Czytam: „Wyłączyłem telewizor i wyjrzałem przez okno” i czuję zarys postaci, która siedzi przed telewizorem. Czytam drugie zdanie i wyglądam przez okno: „Samochód Silvii stał zaparkowany przed domem, z włączonymi światłami awaryjnymi”. Trzecie zdanie z kolei reprodukuje rozterkę wewnętrzną narratora: „Zastanawiałem się, czy istnieje choć minimalna szansa na to, żeby nie otworzyć, ale dzwonek rozbrzmiał kolejny raz: wiedziała, że jestem w domu”.

Napięcie w tym fragmencie to relacja między tymi trzema zdaniami. Odczuwam napięcie bo czytając sam skaczę pomiędzy zmysłowymi doświadczeniami.  Czytam, ale w rzeczywistości skaczę od zmysłowego obrazu do zmysłowego obrazu. Przez chwilę – my czytelnicy – czujemy się jakbyśmy siedzieli przed telewizorem, po chwili spoglądamy przez okno, po chwili medytujemy/ rozpoznajemy nasz stan wewnętrzny/ stan wewnętrzny narratora. W efekcie zestawienia tych zdań objawia się nam – UWAGA – przestrzeń zmysłowa, w którą wchodzimy. Tak płynnie wchodzimy, że nawet nie zauważamy, że dzwonek do drzwi dzwoni dwa razy, ale ten pierwszy raz, kiedy dzwoni, jest w tekście pominięty. 

Ale możliwe jest też napięcie między całymi akapitami: Pierwszy akapit opowiadał o tym jak to do głównego bohatera przyjechała była żona (to ona dzwoniła do drzwi). Akapit ten kończył się rozmową o córce, która ma problem. W końcu tego pierwszego akapitu nasz narrator bierze kurtkę i wychodzi ze swojego mieszkania z byłą żoną – udają się do domu byłej żony zobaczyć córkę. Kolejny, drugi akapit zaczyna się natomiast tak:

 

„Z zewnątrz dom wyglądał jak zwykle, świeżo skoszona trawa i azalie Silvii zwieszające się z balkonu na piętrze. Każde wysiadło ze swojego samochodu i weszliśmy bez słowa. Sara siedziała w fotelu”

Czy widzicie napięcie między tymi akapitami? 

Pierwszy kończy się zdaniem o zabraniu kurki i wyjściu z domu, a drugi akapit zaczyna się od wyglądu domu żony: „Z zewnątrz dom wyglądał jak zwykle, świeżo skoszona trawa […]” 

Zauważmy, że Schweblin pomija mnóstwo rzeczy, które mogła pokazać – wsiadanie do auta, jazdę przez przedmieścia, rozmowy itp. Ale nie pokazała. Dla czego? Bo dla jej historii było to nieważne. 

Jeszcze raz zatem: 

Na czym polega „napięcie”? 

Napięcie to możliwie sprawne i treściwe prowadzenie opowieści. 

Napięcie to uczucie, które mamy w ciele, gdy czytamy konkretny fragment. 

Napięcie to skoki między kolejnymi częściami tekstu: zdaniami i akapitami. 

Napięcie pozwala nam przemykać od obrazu do obrazu niemal bez myślenia. 

Jak osiągnąć „napięcie”? 

Pomysłów jest kilka: wyrzucać to, co w naszej opowieści niepotrzebne (szczególnie w przypadku opowiadań). Pisząc trenować skoki między zdaniami, aby po czasie zbadać rzeczywistą emocję jaką taki skok w nas wywołuje. Czytać swój tekst i badać własne napięcie w ciele – można je tam, w ciele – odnaleźć. Ciało to najlepszy miernik siły literatury. 

Na koniec: czy możemy regulować napięcie, jego moc? 

Oczywiście. Schweblin to robi. Kiedy główny bohater z byłą żoną wchodzą do pokoju córki, autorka nagle zwalnia narrację i pozwala nam się przyjrzeć córce:

„Choć rok szkolny już się skończył, miała na sobie kurtkę swojego liceum, która nadawała jej wygląd uczennicy z gazetek porno. Siedziała wyprostowana, kolana razem, dłonie na kolanach, skupiona na jakimś punkcie na oknie albo w ogrodzie, jakby właśnie ćwiczyła jogę, jak jej matka. Zawsze była raczej blada i chuda, teraz jednak wyglądała na okaz zdrowia. Jej ramiona i nogi sprawiały wrażenie krzepkich, jakby od paru miesięcy chodziła na siłownię. Włosy jej błyszczały, a na policzkach miała lekkie rumieńce, jakby nałożyła sobie różu, ale to było naturalne. Widząc jak wchodzę uśmiechnęła się […]”

A całe opowiadanie: klasa sama w sobie!

_ _ _

Samanta Schweblin „Ptaki”, przeł. T. Pindel, Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2023

 

Jeśli tu dotarłaś/ dotarłeś i chcesz potrenować pisanie napisz taką krótką scenę jak u Schweblin. Wyślij do mnie – jedną nadesłaną omówię za jakiś czas w naszym newsletterze. Zobaczymy jak jest zrobiona ale nie może być dłuższa niż scena Schweblin – max pół strony znormalizowanego komputeropisu.

Dobrego!