Gdzie_odbywa_sie_pisanie
Newsletter
Gdzie odbywa się pisanie?
Niedawno wróciłem myślami do zagadnienia, które kiedyś bardzo mnie zajmowało, a z czasem niemal całkowicie o nim zapomniałem. Dziś znów wydaje mi się ono jednym z ciekawszych zagadnień procesu pisania – mówię o relacji pomiędzy mózgiem, a dłonią.
Ale po kolei.
Wyobraźmy sobie sam akt pisania – ten najbardziej dosłowny – kiedy słowa pojawiają się na kartce lub ekranie. Jeśli byśmy zapytali osobę piszącą „czym piszesz”, powiedziałaby, że pisze dłonią (albo długopisem). Ale czy na pewno? Przecież dłoń jest jedynie narzędziem utrwalania, a samo pisanie ma o wiele szersze działanie. Rzućcie okiem na poniższy rysunek. Mamy na nim kilka relacji, które uważam, są fundamentalne dla procesu pisarskiego.
Pierwsza relacja to relacja dłoń – kartka papieru. W ramach tej relacji dłoń zapisuje/ utrwala. Druga relacja to mózg – dłoń. W ramach tej relacji mózg potrafiący opanować alfabet, składnię zdań, potrafiący nawet nazwać w locie to, co czujemy, wysyła do dłoni sygnał a dłoń zapisuje.
Istnieje zatem łączność pomiędzy naszym mózgiem a dłonią. Kiedy ta relacja jest drożna i transparentna, myśl płynnie przechodzi w zapis. Dłoń próbuje nadążyć za tym, co mózg dyktuje.
Proste? Nawet dla dzieci.
Zatrzymajmy się tu jednak na chwilę. Jeśli pisząc, w rzeczywistości cały czas dyktujemy sobie tekst, to warto więc uczyć się nie tyle szeroko pojętego „pisania”, ile opanować to wewnętrzne dyktowanie.
Może ono mieć różne formy. Możemy mówić dokładnie takim językiem, jakim chcielibyśmy napisać tekst. Jeżeli chcemy, aby był zmysłowy – dyktujmy zmysłowo. Jeżeli ma być rytmiczny – usłyszmy jego rytm jeszcze przed zapisaniem. Jeżeli ma być plastyczny – najpierw zobaczmy obrazy, a potem imitując (zawsze na początku imitujemy) próbujmy je dobrze opisać.
Oczywiście pierwszy zapis nigdy nie jest ostateczny, niemniej pierwsza wersja powinna być przede wszystkim bliska naszego sposobu widzenia świata, a nie bliska zasad poprawnego pisania.
W tym pierwszym pisaniu warto zapomnieć, że w ogóle piszemy. W tej fazie nie warto obserwować ani liter, ani zdań. Nie warto zastanawiać się, czy tekst jest dobry. Lepiej, żeby w głowie rozgrywała się scena, obraz albo opowieść i tam, do siebie patrzmy.
Jak tę umiejętność ćwiczyć? Najprostszą metodą pozostaje pisanie ekspresywne. Ustaw stoper na trzy minuty. Otwórz zeszyt i pisz bez przerwy. Temat nie ma znaczenia. Może to być zapis dnia, przypadkowa myśl albo zwykły strumień świadomości. Jeśli przez chwilę nic nie przychodzi do głowy, zapisuj właśnie to: „nie przychodzi mi do głowy żadna myśl”. Najważniejsze, by nie zatrzymywać ręki.
Takie ćwiczenie służy udrożnieniu połączenia, o którym dziś mówiliśmy – połączenia między głową, a dłonią. Z czasem ta relacja staje się niemal tak oczywista, że aż niewidoczna i niewarta wspominania. Ale warto na tym początku, zbadać tą relację, pobyć w niej, posłuchać swojej swobodnej mowy i w niej się rozgościć.
A potem już starać się mówić jakimś niezwykłym, zachwycającym nas tonem.
No i notować.