Dlaczego_piszemy
Newsletter
Dlaczego piszemy,
czyli pytanie zasadnicze
W trakcie warsztatów „Pisanie jako proces” zdarza się, że rozmawiamy o czymś więcej niż tylko o plastyczności języka i obrazowym formułowaniu myśli. Czasem siadamy przy stole i wtedy pada pytanie „po co tak naprawdę pisać”? Przecież książek jest mnóstwo, wydaje się ich coraz więcej, a w dodatku trudno na nich zarobić. Jaki zatem jest sens pisania?
Sam gdzieś po drodze przestałem się zastanawiać, dlaczego piszę. Po „Pasażerowie. Ayahuasca i duchy Amazonii” przez rok zakładałem, że pisać już książek nie będę i poświęciłem się niezwykle interesującemu działaniu, jakim jest pisanie scenariuszy do pełnometrażowej animacji dla dorosłych.
Ale ostatnie dwa tygodnie dały mi zupełnie nowy ogląd sprawy, a to za sprawą kilku rozmów, które się odbyły. Przede wszystkim, będąc pod Świebodzinem nad jeziorem, spotkałem w lesie kobietę, która przeczytała „Pasażerów” i krótko potem dowiedziałem się, że ta książka zmieniła może nie tyle jej życie, co pozwoliła jej podjąć bardzo konkretne decyzje. I wcale nie chodziło tutaj o wyjazd do Ameryki Południowej.
W takich momentach spełnia się chyba marzenie każdej osoby piszącej. Nagle spotyka się kogoś, realnego człowieka i okazuje się, że te lata trudu i poświęcenia jednak mają sens. Napisana została książka, o której nawet mogliśmy przestać myśleć, ale okazuje się ona żyć w cudzym życiu.
To wspaniały moment.
Znad jeziora pod Świebodzinem przeniosłem się do Budy Ruskiej na festiwal „Patrząc na Wschód” gdzie spotkałem czytelniczki i czytelników, którzy mówili bardzo ciepło o „Pasażerach”. Kiedy zaczęli czytać, nie mogli przestać, tak jakby musieli płynąć tym łańcuchem obrazów, który z początku wydawał się chaotyczny, a kiedy zgodzili się na jego transowość, książka stawała się dla nich ważna. Niekoniecznie była taką, która zmienia życie, ale taką, która dużo dobrego wnosi do życia.
Pisarstwo jest szlachetnym zajęciem, w którym ta przekładalność: działanie równa się skutek, nie jest aż tak oczywiste,
W pisarstwie wszystko jest rozciągnięte w czasie, bo książki, wbrew temu co mówi rynek, mają długie życie.
Bywa tak, że dopiero w długim okresie okazuje się, jak ważnym elementem były te napisane rzeczy, które wydawało się, przeszły bez echa.
Niby to oczywiste. Ale tak naprawdę po słowach, które usłyszałem w ostatnich dniach, chce się po prostu pisać dalej. Nie wierzę w sławę albo w wielkie nakłady, nie to mnie nakręca. Wierzę, że książka, moja książka, moja praca, moje zapisywanie, może być ważne dla wielu ludzi. W sumie jest to jakaś realna nagroda. Taka mocna: od człowieka dla człowieka.