Newsletter

Ćwiczenie jako sedno

Często używam słowa „ćwiczenie” na prowadzonych przez siebie warsztatach. Zadaję przecież ćwiczenia, wspólnie wykonujemy ćwiczenia; w końcu w ramach ćwiczeń piszemy teksty. Przy metodzie, którą pracuję, bazującej na praktyce, słowo „ćwiczenie” staje się słowem wciąż powtarzanym, ale jednocześnie niemal przeźroczystym. Kiedy przez chwilę poobracam w głowie słowo „ćwiczenie” widzę ostatecznie przed sobą coś, co przypomina mi trochę gimnastykę – celowe, ale jednak beznamiętne, powtarzające się ruchy. Takie chyba jest źródło tego słowa – powtarzanie jakiegoś ruchu w celu – nazwijmy to wyrobienia konkretnej sprawności.

Ale dziś poczułem, że samo pojęcie ćwiczenia ma jeszcze jedną –jeśli chodzi o literaturę – wartość. W pisarskim ćwiczeniu chodzi przede wszystkim o zmaganie.

Pisarstwo to zmaganie. Zmaganie na wielu poziomach; zmaganie z samym sobą, z własnym charakterem, z językiem, z formą. W tym sensie pisanie zawsze jest ćwiczeniem. Kiedy piszemy, możemy zakładać, że zapełniamy pustą stronę. Tak powstaje artykuł naukowy, esej, proza, powieść. Ale przede wszystkim za każdym razem próbujemy przekroczyć własne przyzwyczajenia, znaleźć właściwy język, w końcu – coraz lepiej rozumiemy to o czym piszemy.

Jest to przejrzyste dla tych którzy napracowali się choć nad jednym tekstem i go ukończyli z poczuciem, że są z niego zadowoleni. Takie pisanie jest nieustannym ćwiczeniem się, siebie, tematu, rzemiosła. Coraz częściej myślę, że ćwiczenie nie jest etapem prowadzącym do pisania. Ono jest samym pisaniem. Powiedziałbym – jeśli chcesz pisać, zawsze będzie w stanie ćwiczenia.