OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pasażerowie. Ayahuasca i duchy Amazonii

Wyobraźmy sobie las, który nie należy do świata geografii. Jest dziurą w wyobraźni, słowem na końcu języka. Szaman prowadzi tam zagubionych, wspólnie idą do lasu po pomoc. Szaman odnajduje pewien gatunek liany, tnie tyle, ile potrzeba, gotuje z niej wywar, pozwala pić. Pasażerowie kładą się na ziemi, dają się ponieść jego mowie. Pojawiają się obrazy, a w nich ukryty przekaz. Coś mówi. Nie wiadomo, skąd mówi, ale mówi do środka, do samego sedna człowieka, do duszy. Wywar nazwano ayahuascą, lianą duszy albo duchów.

O książce

Od wydawcy: „Ta książka to wciągający, psychodeliczny i erudycyjny zapis osobistej podróży do świata rytuałów i w głąb Amazonii, krainy pociągających i niezgłębionych tajemnic, brutalnie przeoranej przez kolonializm. Mateusz Marczewski snuje historię ayahuaski, jej głębokiego znaczenia, a rozważania o jaźni i śmierci przeplata opowieścią o wciąż rozwijającej się turystyce i ludziach Zachodu, którzy traktują wywar nie jako metodę na poszerzenie świadomości, ale egzystencjalne remedium”.

 

Pracowałem nad nią pięć lat, choć temat dojrzewał znacznie dłużej. W 2014 roku zostałem zaproszony na ceremonię ayahuaski w Polsce (piszę o tym wydarzeniu w Pasażerach) a później, zafascynowany jej działaniem zacząłem o niej czytać. Z czasem zrozumiałem, że muszę wyjechać do Amazonii, żeby zobaczyć czym ta tajemnicza roślina jest u siebie: w tropikalnym lesie. Odwiedziłem peruwiańskie Środkowe Ukajali oraz regiony, które stosunkowo późno zostały opanowane przez kolonizatorów – Madre de Dios.

 

Czym jest ayahuaska?

 
Ayahuaska – nazywana „lianą duszy” to gatunek liany, której wywar, stosowany od stuleci, uważany jest przez rdzenne społeczności za wszechstronne narzędzie uzdrawiania ciała, duszy, a także relacji społecznych oraz relacji ze środowiskiem naturalnym. Popularność Ayahuaski wywołała w ostatnich latach na Zachodzie zjawisko „turystyki ezoterycznej” – każdego roku tysiące ludzi jeżdżą do Amazonii, żeby leczyć się/ odmieniać swoje życie. W Amazonii zrozumiałem jednak, że temat Ayahuaski to nie tylko opowieść o starej medycynie, ale również opowieść cywilizacyjna, w której mieszają się amazoński świat duchowy, cierpienie i opór rdzennych społeczności, dewastacja lasów tropikalnych, oraz zmęczenie społeczeństwa Zachodu, które szuka remedium. Pozostało napisać książkę. 

Posłuchaj audycji

Rozmowa radiowa z Maxem Cegielskim w Trzecim Programie  Polskiego Radia [28.09.2024]

Rozmowa radiowa z Katarzyną  Zawadzką w Radio Opole [28.09.2024]

Rozmowa radiowa z red. Aldoną Łaniewską-Wołk w Drugim Programie Polskiego Radia [03.09.2024] 

Rozmowa radiowa z Maciejem Lorencem dla „Psychodelicji” w Newonce [16.09.2024]

Rozmowa radiowa z red. Mateuszem Demskim w Radio OFF [28.08.2024]

Rozmowa radiowa z Markiem Tomalikiem w RMF Classic [22.09.2024]

Przeczytaj wywiad

Rozmowa z Anną Kruszyńską dla Polskiej Agencji Prasowej [19.08.2024] 

Rozmowa z Dawidem Krawczykiem dla Krytyki Politycznej [link] 

Dlaczego książka o ayahuasce?

Nie jestem szczególnie zainteresowany propagowaniem psychodelików, ale jako antropolog kultury chciałem naszkicować portret rośliny, na którą – chciałoby się powiedzieć – „nie ma słów”. Interesujące wydało się również wynalezienie języka dla jej opisu i opisu skomplikowanej współczesności: języka, który nie trzymając się gatunków porusza się swobodne pomiędzy esejem, prozą, i literaturą faktu.
 

Ayahuasca nie ma jednego oblicza. Amazonia to ogromna kraina, z tego też powodu każda z rdzennych społeczności posiada inny sposób myślenia o niej.Dla niektórych grup picie wywaru było elementem procesów inicjacyjnych, niektóre  postrzegały ayahuaskę jako medycynę, a narzędzie do telepatycznej komunikacji między wsiami. W XVII wieku, po pojawieniu się misjonarzy ayahuaska zaczęła być postrzegana jako narzędzie szatana i często, nawet dziś, postrzegana jest jako element czarnej magii.

Żeby zrozumieć amazoński fenomen ayahuaski należy spojrzeć na nią okiem rdzennym. Zgodnie z postrzeganiem amazońskim jest to żywa istota – byt obdarzony własną inteligencją, potrafiący komunikować się – jak wszystkie inne byty żywe – z człowiekiem. Ayahuaska zajmuje w Amazonii miejsce szczególne –uważana jest przez rdzenne społeczności za jedną z kilku najmądrzejszych roślin – nauczycielek i lekarek żyjących w lesie. Zanim się żachniemy – pamiętajmy, że mamy do czynienia z koncepcją rdzennych społeczności, które przez tysiąclecia musiały przetrwać w niezwykle skomplikowanym ekosystemie pozbawionym szpitali, przychodni lekarskich i aptek.

 

Sytuacja zmieniła się w II połowie XX wieku, kiedy do Amazonii zaczęli przybywać pierwsi ludzie zmęczeni racjonalnym i kapitalistycznym modelem Zachodu – wśród nich amerykański poeta Allen Ginsberg. To wtedy lokalna medycyna stała się popularna wywołując ostatecznie zjawisko globalnej „turystyki ayahuaskowej”. W tym miejscu przypomnę tylko, że obrót i posiadanie ayahuaski jest w Polsce zabroniony.


Opowieść o ayahuasce to jednak przede wszystkim opowieść o ludziach. Specyfiką Amazonii jest bardzo silna klasowość, niewyczuwalna dla przybyszów z Zachodu. Być rdzennym to w Peru i Brazylii być „gorszym”. Rdzenne społeczności próbując sobie radzić wykorzystały modę na ayahuaskę oferując przyjezdnym wywar. Można to odczytać jako „komercjalizację”, ale odwołując się do filozofii rdzennej, powiedzieć również można, że ayahuaska zaproszona do domu, poprawia dobrostan tego domu – kto zajmuje się praca z tą rośliną bogaci się. 

Komercjalizacja ma jednak  swoje złe strony: społeczności, które zaczynają kooperować z ayahuaską, tracą swoją dawną spójność. Słowem: nawet tam, w duchowym świecie Amazonii – pieniądz niszczy międzyludzkie relacje. 

Bohaterem mojej książki jest nie tylko ayahuaska, ale i amazoński las, który przez swój format wyraźnie oddziałuje na człowieka. Po dwóch tygodniach przebywania w lesie zauważamy, że nasze myśli płyną wolniej, po miesiącu trudno nam wyobrazić sobie powrót do miasta i codzienności. Powiedzieć można, że żyjąc w lesie, żyje się w ciele większego bytu. Rdzenni z Amazonii mówią, że las – jak każdy byt – ma swoją własną energię, którą człowiek wyczuwa. Ayahuasca działa podobnie, ale efekt przychodzi natychmiastowo: w ciągu kilku godzin. Rytuał ayahuaski więc, to tak naprawdę (upraszczając) rodzaj resetu mózgu i zabieg przywracanie ustawień pierwotnych naszego „ja”, które – gdybyśmy mieli czas – wydarzyłyby się w lesie. 


Dla kogo są "Pasażerowie"?

 

Książkę napisałem dla ludzi zainteresowanych kondycją człowieka w późnym kapitalizmie, zaangażowanych w poszukiwania duchowe, szukających odpowiedzi na swoje pytania w rdzennych filozofiach, a także dla wszystkich zainteresowanych naszą relacją z Naturą, która jest czymś znacznie głębszym niż pojęcie „ekologii”.

 

Głosy o "Pasażerach"

„Stworzyć opowieść, w której czytelnik wciąż ma wybór pomiędzy tym, z czym chce zostać, a co zostawić jej samej – to jest najwyższy poziom świadomego i właściwego w swojej istocie posługiwania się tekstem jako formą komunikacji ze światem. Dla mnie ta książka jest objawieniem. A nazwisko autora powinno znaleźć sobie trwałe miejsce w czytelniczej pamięci i naturalnie na „Parnasie”, który w naszej literackiej rzeczywistości często przyjmuje w swoje progi nie te postaci, którym należy się tam miejsce. Marczewski powinien je tam mieć. Od zaraz”.

Marcin Zegadło / Księgozbiry

 

„W tej książce wszystko się miesza: wędrówka z ayahuascą może się zaczynać gdzieś pod Poznaniem, pod okiem dwóch inwalidów, albo w Ameryce Południowej, z pomocą miejscowych szamanów. Ich pomoc jest konieczna, ktoś musi strzec przejścia: wyruszający w drogę nie wiedzą, dokąd ich zaprowadzi wywar z liany, czy rozwali im życie, czy je sklei z powrotem. Indiański szaman i jego lokalni uczniowie sięgają dzięki psychodelikowi ku wiedzy na co dzień niedosięgłej albo zbrataniu z fizycznie odległymi plemionami; człowiek Zachodu szuka w ayahuasce przyjemności – i pewnie dlatego czeka go najczęściej katastrofa. „Pasażerowie” Mateusza Marczewskiego opowiadają o mrocznej, trudnej do uwierzenia trasie, w którą nie każdy miałby odwagę się udać. Tę książkę się pożera”.

Wojciech Nowicki 

 

„Co bardzo istotne, Marczewski napisał swoją książkę pięknym, bardzo starannym, meandrującym językiem. Na pewno nie jest to język typowego reportażu – o wiele bliżej mu do najwyższej klasy powieści lub esejów. Oczywiście ma to swoje minusy: „Pasażerowie” to tekst skierowany albo do czytelników wymagających, albo do osób bardzo otwartych. Wszyscy ci, którzy w książce Marczewskiego chcieliby znaleźć po prostu kolejny interesujący reportaż, niestety mogą się zawieść. Ja książkę zdecydowanie polecam”.
 
Najlepsze książki z Przeglądu Nowości Wydawniczych 18/2024, 
Biblioteka Publiczna m.st. Warszawy
 

 

Pasażerowie. Ayahuasca i duchy Amazonii to książka wymykająca się prostym klasyfikacjom – łączy w sobie relację z podróży, esej antropologiczny i duchową refleksję. Marczewski stawia trudne pytania o naturę duchowości i kondycję człowieka w zglobalizowanym świecie, nie dając przy tym łatwych odpowiedzi.

Remigiusz Gogosz, Historykon.pl

 

Kim jestem?

Nazywam się Mateusz Marczewski, jestem pisarzem i   antropologiem kultury, autorem „Pasażerów”, ale także  książki Niewidzialni opowiadającej o kryzysie rdzennych mieszkańców Australii, oraz książki Koliste jeziora Białorusi. Prowadzę swój autorski kurs Pisanie jako proces w Instytucie Badań Literackich PAN, organizuję również pięciodniowe warsztaty wyjazdoweOtrzymałem kilka nagród i kilka stypendiów. Mieszkam w Warszawie.

fot: Maciej Landsberg

Chcesz zacząć pisać?

Dołącz do jednego z kursów albo warsztatów wyjazdowych "Pisanie jako proces".

Pisanie jako proces.
Kurs w IBL PAN.

Sześciomiesięczny kurs organizowany wraz z Instytutem Badań Literackich PAN w Warszawie. 

IMG_0927

Pisanie jako proces.
Warsztat wyjazdowy.

Pięciodniowy kurs pisarski. Przełamywanie barier, rozumienie rzemiosła, poszukiwania  języka.

IMG_1281

Pisanie jako proces.
Konsultacje indywidualne.

Indywidualny program nastawiony na eliminację konkretnych ograniczeń i przeszkód pisarskich.